Twój koszyk jest pusty.
Twój koszyk jest pusty.
„Od wieków wiedza o potędze energii żeńskiej była ukrywana, spychana na
margines lub wręcz niszczona. Tymczasem to właśnie w niej kryje się klucz
do zrozumienia pełni wszechświata.”
W moich wieloletnich badaniach nad starożytnymi kulturami gnostycznymi i ezoterycznymi wielokrotnie natrafiałem na ten sam powtarzający się motyw: pierwiastek żeński nie był jedynie dodatkiem do męskiego, lecz stanowił rdzeń duchowej i materialnej transformacji. Współczesny świat w dużej mierze o tym zapomniał, skupiając się na działaniu, logice i ekspansji, czyli wartościach przypisywanych tradycyjnie energii męskiej.
Dawni mistycy, od katarów w Langwedocji po kapłanów w starożytnym Egipcie, doskonale rozumieli, że prawdziwa moc pojawia się dopiero w momencie integracji. Balans pomiędzy Sacred Masculine a Sacred Feminine jest niezbędny zarówno do rozwoju indywidualnego, jak i do tworzenia zdrowego, harmonijnegospołeczeństwa.
To, co niezwykle fascynujące, to fakt, że współczesna nauka — w tym fizyka kwantowa oraz psychologia głębi — coraz częściej potwierdza intuicje starożytnych. Okazuje się, że to, co nazywano „energią żeńską” (intuicja, połączenie, przestrzeń, cykliczność, zdolność do inkubacji i odradzania), jest absolutnie fundamentalne dla procesów twórczych we wszechświecie.
Kobieta w dawnych mitach to nie tylko opiekunka domowego ogniska, ale przede wszystkim strażniczka najgłębszych tajemnic życia i śmierci.
Niestety, na przestrzeni wieków, szczególnie w patriarchacie, ta moc została zredukowana, a jej nośniki — symbole, mity, a czasem całe grupy etniczne — poddano represjom. Do dziś odczuwamy tego skutki w naszych relacjach partnerskich, w braku głębokiego szacunku do natury, a także w wewnętrznym poczuciu pustki i odłączenia.
Moja praca, zarówno warsztatowa, jak i pisarska, ma na celu jedno: przypomnienie. Chcę pokazać Wam, jak na nowo obudzić w sobie tę energię, bez względu na płeć. Uzdrawianie własnego stosunku do kobiecości to proces, który leczy nie tylko osobiste rany, ale i rany rodowe.
Zaczyna się to od akceptacji swoich emocji, odzyskania kontaktu z ciałem i wsłuchania się w intuicję — cichy, mądry głos, który starożytni nazywali Sophią. Kiedy pozwolimy mu mówić, nasze życie nabiera głębi, o jakiej dotąd mogliśmy tylko śnić.